Wybierz swój język

Sztuka sztuk walki

     Jeśli myślimy o sztuce, myślimy o obiektach takich jak obrazy czy rzeźby. Przedmioty, które możemy powiesić na ścianie i podziwiać, kiedy tylko chcemy. Mniej namacalnym rodzajem sztuki jest muzyka. Choć istnieje napisana partytura, to sztuka ta jest doceniana podczas słuchania tej muzyki. Tak jak taniec, musi być (odtworzony) na miejscu. Używamy terminu sztuki walki, aby określić naszą praktykę. Ale do czego dokładnie odnosi się część „sztuka”? Czy możesz to zobaczyć w dojo lub na zawodach kata? Z pewnością można nazwać znakomity występ kata artystycznym, zupełnie jak występ taneczny, ale czy jest to sztuka walki?

     Gdybyś zapytał stu osób o to, by wymienili kraj związany ze sztukami walki, Japonia znalazłaby się na pierwszym miejscu. I słusznie, nie ma innego kraju, który „oddychałby” w swojej historii sztukami walki tak bardzo, jak Japonia. Miyamoto Musashi jest jednym z największych mistrzów prawdziwej sztuki walki. Jeśli czytasz Musashiego, rozumiesz, że sztuki walki to żywy duch walki, a nie forma, tak jak muzyka nie jest o pisanej partyturze.

     Koniec szogunatu Tokugawa miał ogromny wpływ na ducha sztuk walki. Po restauracji Meiji (1868 r.) i zniesieniu klasy samurajskiej (1869 r.) coraz większy nacisk kładziono na formę sztuk walki zamiast na ducha i prawdziwą wiedzę o walce na śmierć i życie.

     Taka sama zmiana została dokonana również na Okinawie. Gdy królestwo Ryukyu zostało anektowane przez Japonię w 1879 r., a klasa Ryukyu Bushi straciła sens istnienia, umiejętność walki przestała być zawodem, lecz stała się dyscypliną praktykowaną przez cywilów. Klasa Bushi na Ryukyu zawsze bardzo ukrywała swoje prawdziwe sztuki walki, co się nie zmieniło, odkąd niektórzy zaczęli uczyć innych poza klasą wojowników. Ich sztuka niemal całkowicie wygasła. Laik, którzy się tym zainteresowali, otrzymywali jedynie formy sztuki Ryukyu lub podróżowali do Chin, by przywrócić chińskie metody na Okinawę.

     Gdy karate było prezentowane Japonii przez tych laików, była to tylko forma, a nie prawdziwa sztuka walki. Japończycy doskonale opanowali tę formę. Cała uwaga skupiona była na idealnej postawie, idealnych pozycjach ramion, katalogowaniu i nadawaniu nazw każdemu ruchowi, podczas gdy wcześniej na Okinawie nie było konwencji nazewnictwa. Każdy powinien wyglądać tak samo, natomiast wcześniej brano pod uwagę indywidualną postawę i sposób poruszania się.  To skupienie na formie zaowocowało dwoma japońskimi dyscyplinami sportowymi: kata i kumite. Ta perfekcja formy sięga ekstremum, jeśli spojrzymy na dyscyplinę sportową drużynowego kata, trzech uczestników wykonujących to samo kata, w doskonałej synchronizacji. Bardzo przyjemne i spektakularne dla oka, ale nie można tego nazwać sztukami walki, to poruszająca dyscyplina, bardzo podobna do gimnastyki, ale wykonywana z ruchami karate. Sto procent wysiłku wkładanego jest w tę zewnętrzną wydajność. Nie ma prawdziwej wiedzy o rzeczywistej obronie własnej. Jest to wyraźnie widoczne w turniejach w sposobie wykonywania bunkai po tym, jak zaprezentowane zostało kata. Zastosowania z wnętrza kata, wykonywane z udziałem atakującego i obrońcy. Bunkai staje się choreografią opartą na tych zewnętrznych ruchach formy. Ktoś, kto nigdy nie ćwiczył karate, mógłby zrobić taką choreografię, patrząc tylko na te zewnętrzne ruchy. Skupienie się na perfekcyjnej technice jest bardzo ważne, gdy zaczynasz swoją drogę w samoobronie, a dopracowanie tej techniki zajmuje wiele lat i nigdy tak naprawdę nie kończysz tej pracy. Ale nie możesz utrzymać się na tym poziomie, samoobrona sięga dalej. Prawdziwa sztuka wykracza daleko poza formę.

     Wielcy artyści są rzadkością. W ciągu ostatniej dekady miałem zaszczyt być blisko tak rzadkiego, prawdziwego artysty sztuk walki, a czasem otrzymać bezpośrednie nauki, tak jak kiedyś nauczano tej sztuki. Hanshi Peter Polander, starszy uczeń zmarłego Taika Seiyu Oyata (1928–2012), przejął prawdziwego ducha i sztukę Taiki, utrzymuje je przy życiu i kontynuuje. Stanie tuż przed prawdziwym artystą, gdy prezentuje swoją sztukę, ma ogromny wpływ na rozwój. Moje ostatnie spotkanie z Hanshi Peterem Polanderem wykraczało poza moją wizję sztuk walki. Ścieżka, którą rozpocząłem 40 lat temu. To wyjątkowe doświadczenie być tak blisko prawdziwej sztuki walki. Hanshi Polander pokazał mi fragmenty różnych kata i ich prawdziwe zastosowanie, i chociaż znam te ruchy bardzo dobrze, to były one jakby z innej planety. Nie potrafię dokładnie powiedzieć, w jakiej pozycji stał Hanshi Polander, to była postawa gotowa mnie zniszczyć. Ruchy ramion nie były tą techniką ani tamtą, były czysto bojowe, ruchem, który zniszczyłby przeciwnika w mgnieniu oka. Zdumiewająco piękne w swojej brutalnej skuteczności. Zdałem sobie sprawę, że na tym poziomie sztuka nie może być już definiowana formą, staje się prawdziwą żywą sztuką walki. Obserwowanie takiego przedstawienia prawdziwej sztuki to doświadczenie zmieniające życie. Być może bliskie jest koncepcji zwanej „bezpośrednim przekazem” w buddyzmie zen, zrozumienia, które przekazywane jest bezpośrednio z umysłu do umysłu. To możliwe tylko dzięki wyjątkowości przekazu twarzą w twarz.

     Praktykowanie jakiejkolwiek sztuki walki przynosi wiele korzyści dla praktykującego. Prawdziwa sztuka samoobrony, udoskonalona dawno temu przez klasę wojowników, której celem życia było utrzymanie jej przy życiu i udoskonalanie, to zupełnie inna sprawa. Ćwiczenie zewnętrznej formy, by zdobyć złoty medal, daje cel. Zrozumienie prawdziwej wewnętrznej treści tej formy jest transcendentalne.

     Nie ma innego sposobu na rozpoczęcie swojej przygody ze sztuką walki niż nauka prawidłowych postaw, bloków, ciosów. Od czarnego pasa oczekuje się perfekcyjnej formy, ale to dopiero początek drogi. Teraz już wiesz, jak trzymać ołówek, rysować formy, używać różnych kolorów, ale malowanie dzieła sztuki nie ma wiele wspólnego z tymi podstawami. Wielcy artyści są bardzo nieliczni. I jak mogliby dokładnie wyjaśnić, co robią? To coś, co trzeba przeżyć. Hanshi Peter Polander powiedział mi kiedyś: „Nauczyciel daje ci 1/3, jeśli sztuka znaczy dla ciebie więcej niż życie, Bóg da ci resztę”. Mistrz może poprowadzić cię do pewnego punktu, ale żeby z niego wyjść, musisz uczynić tę ścieżkę swoim życiem, oddychać nią, żyć nią. Trzymanie się tego, co wiemy i co można nam wyjaśnić, jest bardzo komfortowe. Zostanie wojownikiem to samotna droga. Jeśli nie będziesz codziennie dawać powietrza i drewna do ognia, ogień się zmniejszy lub zgaśnie.

Dagmar Uythethofken
Shiro Washi Ryu Kempo

Sensei Dagmar

 

Sensei Dagmar Uythethofken (3 Dan)

        Dagmar Uythethofken, urodzony w Brukseli w Belgii 12 marca 1976 roku, rozpoczął swoją przygodę ze sztukami walki w 1985 roku przez Judo i później Jujitsu. Kiedy przeprowadził się do innego miasta, mógł wreszcie uprawiać sztukę, która najbardziej go interesowała, czyli karate. Po 5 latach praktykowania karate Wado Ryu, został zmuszony do przerwania sztuk walki na jakiś czas, aby kontynuować profesjonalną karierę jako pianista klasyczny. Po studiach były okresy treningu Wado Ryu i YMAA White Crane-Long Fist kung fu, aż w końcu wraz z żoną i córką wyjechał za granicę do Krakowa, gdzie w 2014 roku zaczął ćwiczyć Okinawan Kempo z Sensei Norbertem Andrzejewskim.

Dojo Shiro Washi Ryu Kempo - Kraków Lotników

powered by social2s