Wybierz swój język

Hanshi Peter “Polander” Ciećwierz 

Śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek

 

Młodość

     Hanshi Peter Polander urodził się jako Piotr Ciećwierz w Warszawie 12 marca 1962 roku. Wkrótce potem przeniósł się wraz z matką i bratem do Tomaszowa Mazowieckiego, skąd pochodziła jego rodzina. Jego ojciec miał firmę budowlaną i zostawał w Warszawie, odwiedzając ich w weekendy. Dla jego matki opieka nad dwójką małych dzieci była wygodniejsza w miasteczku, gdzie byli otoczeni liczną rodziną. Nawet jeśli warunki życia były trudne. Dom był stary, nie było centralnego ogrzewania ani bieżącej wody, a toaleta była na zewnątrz. Z drugiej strony nie brakowało ludzkiego ciepła w otoczeniu wszystkich wujków, ciotek i kuzynów, którzy często ich odwiedzali. Około 7 roku życia młody Piotr przeprowadził się z rodziną na warszawski Żoliborz, ponieważ rodzina otrzymała tam większe mieszkanie. Firma ojca dobrze prosperowała, matka miała lepsze warunki pracy i standard życia w Warszawie był po prostu znacznie wyższy.

     Również mniej więcej w tym wieku Piotr Ciećwierz rozpoczął swoją życiową przygodę ze sportami walki. Najpierw zaczął uprawiać boks ze swoim ojcem, który był bokserem amatorem oraz wujkiem, który był zawodowym bokserem. W wieku 9 lat Piotr zaczął trenować karate Shotokan, a rok później Kyokushinkai. Z około 100 osób, które tam zaczęły naukę, po miesiącu lub dwóch ciężkich treningów pozostało tylko 9. Sam również zdecydował się na przejście na judo, ponieważ zakochał się w walce w bliskim kontakcie, rzucaniu przeciwników na matę, wykonywaniu duszeń i chwytów. Poza tym świat judo był w tamtych czasach znacznie lepiej zorganizowany, dawał więcej możliwości rywalizacji w turniejach i wyjazdów na zagraniczne zawody. Jego pierwszym nauczycielem judo był słynny akademicki wicemistrz świata Włodzimierz Lewin. Następnie trenował z mistrzem Polski Stanisławem Radkiem, a później ze srebrnym medalistą olimpijskim Antonio Zajkowskim.

     Pod koniec lat 70-tych Piotr Ciećwierz rozwijał się jako członek polskiej kadry narodowej judo, startując w Rosji, Austrii i we Włoszech - na Sardynii. W 1981 roku, podczas zawodów krajowych, doznał poważnej kontuzji kolana i musiał przejść operację. Po operacji lekarze powiedzieli mu, że powinien przestać uprawiać sport na wysokim poziomie, w przeciwnym razie może skończyć na wózku inwalidzkim. Wiadomość, że jego kariera sportowa może się skończyć już w tak młodym wieku, była początkowo bardzo przytłaczająca, jednak wkrótce zaczął udowadniać lekarzom, że się mylą. "Do dziś mam pewne problemy z tym kolanem, ale to nie powstrzymuje mnie przed treningami i nauczaniem".

     3 maja 1982 roku, po operacji kolana i pod koniec fizjoterapii, 21-letni Piotr Ciećwierz szedł o kulach po Starówce w Warszawie na spotkanie z kolegami z klubu judo Uniwersytetu Warszawskiego. 3 maja dzień w którym w Polsce obchodzone jest Święto Konstytucji, a w czasach komunizmu odbywały się w tym dniu manifestacje Solidarności. Ponieważ znalazł się w niewłaściwym czasie i miejscu, został aresztowany i osadzony w areszcie, bez możliwości kontaktu się z kimkolwiek. Po tym, jak został osądzony, ponownie umieszczono go w celi aresztu, gdzie na podłodze znalazł niedokończonego papierosa. Wyjął z niego tytoń a na uzyskanej w ten sposób bibułce za pomocą spalonych zapałek napisał swój numer telefonu. Areszt znajdował się nieco niżej niż ulica, z okna widać było nogi przechodzących ludzi. Łokciem wybił szybę i zaczął wołać o pomoc. Ponieważ ludzie wiedzieli, że to areszt, uciekli. Więc zamiast wołać o pomoc, zaczął krzyczeć, że jest z ruchu "Solidarność" i w końcu pewna starsza pani była na tyle odważna, by stanąć przy oknie, zwróciła się do niego plecami, żeby w dyskretny sposób wziąć z jego otwartej dłoni mały papierek z numerem telefonu. Dzięki telefonowi starszej pani rodzice dowiedzieli się, co się z nim stało. Przyjechał jego ojciec i zapłacił sumę, aby go wykupić. Podczas pobytu w więzieniu postawiono mu ultimatum, albo zacznie pracować dla służb bezpieczeństwa jako szpieg na uniwersytecie, albo zostanie wydalony z uczelni. Odmówił więc został wydalony z AWF (Akademii Wychowania Fizycznego), gdzie studiował. Dla niego nadszedł czas wyjazdu z kraju. Będąc nauczycielem karate w Szkole Głównej Planowania i Statystyki, utrzymywał kontakty ze studentami z wymiany studenckiej z Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie. Otrzymał zaproszenie od jednej z tamtejszych studentek i udało mu się uzyskać wizę, aby poddać się operacji kontuzjowanego kolana w Stanach. Z 300 dolarami w kieszeni i bez znajomości języka angielskiego, bez kontaktów, bez pozwolenia na pracę, młody Piotr znalazł uniwersytecki klub judo w Georgetown. Zaczął tam uczyć judo, podejmując jednocześnie zlecenia remontowe od ludzi, którzy trenowali w tym klubie. Pierwsze lata w Stanach były bardzo trudne, ale jakoś przetrwał, aż do początku lat 90-tych, kiedy Piotr Ciećwierz zaczął utrzymywać się głównie ze sportów walki.

     W tym okresie, podczas wizyty w Los Angeles, poznał gwiazdę filmową Jean-Claude'a Van Damme'a. Wtedy też ekipa filmowa poszukiwała statystów do nowego filmu Lionheart (Wrong bet), w którym Jean-Claude grał główną rolę. Ponieważ Piotr Ciećwierz był podobnego wzrostu i budowy ciała jak młody belgijski aktor, zaproponowano mu, by jego kaskaderem. Spotkali się w garażu w Chinatown, gdzie oprócz wymiany technik i opinii, kręcono zdjęcia próbne. To wszystko pod nadzorem Franka Duxa. Ponieważ nazwisko "Piotr Ciećwierz" jest niemożliwe do wymówienia poza granicami Polski, poproszono go o użycie pseudonimu. W tym czasie dużą popularnością cieszył się film "Highlander", a on całkiem spontanicznie powiedział "Peter Polander". Nazwa, która przylgnęła do niego na zawsze.

     W 1989 roku natknął się na wideo zawierającym 12 podstawowych form z przykładami ich interpretacji w wykonaniu Wielkiego Mistrza Taiki Oyaty. To było coś, czego nigdy wcześniej nie widział. Od razu wiedział, że to jest niepowtarzalna szansa, coś zupełnie innego niż karate, które znał, to było to, czego szukał tak długo, wiedział, że musiał spotkać się z tym Mistrzem. Pierwsze spotkanie odbyło się w styczniu 1990 roku podczas ogólnokrajowego seminarium w Południowej Karolinie. Peter Polander natychmiast został oczarowany wiedzą, techniką i osobowością Taiki Oyaty. Młody Peter, wciąż w wieku 28 lat i pełen pewności siebie, zgodził się na prośbę Taiki, aby zadać mu cios. Następną rzeczą, jaką zapamiętał, było jak leżał na podłodze z silnym bólem w przedramieniu. Był to początek wielkiej relacji mistrz-uczeń i duchowej relacji ojciec-syn, która trwała aż do śmierci Taiki w 2012 roku. Peter Polander szybko stał się ulubionym uczniem Taiki. I jego jedynym Uke dla bardziej niebezpiecznych technik. Nie wszyscy byli w stanie przyjąć energię Taiki.

Międzynarodowa Federacja Okinawskiego Kempo (MFOK - IOKF)

     W 1992 roku Peter Polander przeprowadził demonstrację, dzięki której mógł uczyć w Bethesda Naval Hospital w Maryland. Spośród wielu kandydatów na to stanowisko, kontrakt otrzymał właśnie on. Ponieważ jednak był rozczarowany zaangażowaniem marynarzy podczas zajęć, w kwietniu 1995 roku postanowił założyć własne dojo. Było to ryzykowne przedsięwzięcie, ponieważ w okolicy znajdowało się już 5 innych dojo prowadzonych przez japońskich, koreańskich i amerykańskich mistrzów. Duża konkurencja zmusiła go do jeszcze cięższej pracy i zmotywowała go do nauki biznesowej części prowadzenia dojo. A reszta jest już historią, dojo kwitnie do dziś i obecnie jest najstarszym i największym dojo w Bethesdzie.

     Piotr Polander zawsze był polskim patriotą, nigdy nie zapominał o swoich korzeniach, więc kiedy pod koniec lat dziewięćdziesiątych został zaproszony przez polską organizację sztuk walki do prowadzenia seminarium, chętnie skorzystał z tej okazji. Był to początek nowych relacji w Polsce, coraz więcej Polaków zaczęło uczęszczać na jego seminaria i dołączało do jego organizacji. W tej chwili istnieje trzon około 30 Yudansha, w tym 3 bardzo kompetentnych i zręcznych Renshi, którzy uczą i szkolą w różnych miastach w całym kraju, między innymi w Warszawie, Krakowie, Przemyślu, Lublinie i innych. Poza Polską, oprócz kilku dojo w USA, sztuka ta jest również rozpowszechniana w Czechach, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Kuwejcie. Trzy razy w roku Hanshi spędza czas w Polsce, ucząc swoich europejskich studentów twarzą w twarz. Dwa razy w roku są to na weekendowe seminaria w Warszawie a trzeci raz to dłuższy obóz letni, który zwykle odbywa się w profesjonalnym ośrodku olimpijskim w pięknym górskim mieście Zakopane leżącym na południu Polski.

     Po śmierci Taiki w 2012 roku, organizacja Taiki Ryu Te rozpadła się. Często się to zdarza, gdy lidera organizacji już nie ma. Dla Piotra Polandera, ówczesnego Kyoshiego, konieczne stało się założenie nowej organizacji. Co też uczynił w 2015 roku. Tak narodziła się Międzynarodowa Federacja Okinawskiego Kempo. Pomocy w stworzeniu odpowiedniej nazwy dla tego stylu, Piotrowi Polanderowi udzieliła jego droga przyjaciółka Miko Chinen Teller, która była wiodącym autorytetem w USA w dziedzinie tradycyjnego tańca okinawskiego. Pasja Piotra Polandera do średniowiecznych polskich zamków, jego duch rycerstwa, polskie śnieżne zimy, oraz sztuka ochrony życia z Okinawiy, połączyły się w kanji "Shiro Washi No Te" – "Ręce Białego Orła". Kanji można również odczytać jako "biały śnieg" lub "rycerz strzegący zamku". Washi No Te to także tytuł starego tańca z Okinawy - tańca orła. Styl „Shiro Washi No Te” jest syntezą wszystkich doświadczeń Piotra Polandera w sztukach walki.

     W 2019 roku, podczas międzynarodowego letniego zgrupowania okinawskich sztuk walk w Warszawie, na którym licznie stawili się uczestnicy z całej Europy, Ameryki Północnej i Południowej oraz Bliskiego Wschodu, Piotr Polander otrzymał tytuł "Hanshi" z rąk Hanshiego Tetsuhiro Hokamy, Mistrza Goju Ryu i wieloletniego przyjaciela Taiki Oyaty. W Stanach Zjednoczonych Hanshi Polander jest organizatorem corocznego seminarium Hands of Okinawa, które odbywa się w okresie od kwietnia do maja. Jest to wyjątkowe wydarzenie, które daje artystom sztuk walki możliwość spotkania i treningu z wieloma uznanymi mistrzami różnych dyscyplin karate z Okinawy.

Okinawska sztuka Kempo

     Podczas zajęć Hanshi Polander ma zwyczaj dzielenia się wieloma ważnymi informacjami z historii karate. Naucza, że prawdziwym celem sztuk walki jest rozwijanie charakteru i prawdziwej dobroci moralnej poprzez podążanie za Dojo Kun. Jednym słowem, stać się dobrym człowiekiem. A także, że istotą fizycznej części karate nigdy nie była próba uderzenia kogoś tak mocno, jak to tylko możliwe w twarz, aby spróbować go znokautować. Sportowe podejście może trwać zbyt długo i zwiększyć ryzyko uszkodzenia własnego ciała. Celem samoobrony w sztukach walki jest zakończenie walki w ciągu kilku sekund, odbierając przeciwnikowi możliwość ataku. Poprzez spowodowanie silnego bólu lub uszkodzenia ciała napastnika i/lub kontrolowanie jego ciała w jak najkrótszym czasie. Wymaga to znacznie więcej umiejętności niż tylko zadawanie ciosów i kopnięć. Jest to prawdziwa sztuka, którą okinawscy wojownicy w przeszłości posiadali i praktykowali, aby móc wypełniać swój obowiązek w obronie swego króla i jego rodziny oraz dworu królewskiego. Znajomość tych umiejętności jest dziś nadal bardzo rzadka. Każdy, kto uczy cię, że możesz zablokować cios za pomocą Uchi-Ude-Uke, poruszając ręką w jedną stronę, a następnie w przeciwną, aby zablokować cios, lub Soto-Ude-Uke, ciągnąc rękę najpierw do tyłu za ramieniem, aby następnie zablokować do przodu, nie ma tej wiedzy. Dziś mamy możliwość nauczenia się skutecznego posługiwania się blokami karate i innymi technikami takimi jak Tuite jutsu, Atemi jutsu i Kyusho jutsu zgodnie z prawdziwymi starymi sposobami lub poczuć skuteczność tych technik z jednym z partnerów w dojo MFOK - IOKF.

     Tuite Jutsu jest niezwykle trudną sztuką do opanowania. Na zupełnie innym poziomie niż zwykłe uderzenia pięścią i kopnięcia. Kiedy widzisz, jak Hanshi Polander wykonuje Tuite lub nokautuje partnerów, wszystko wygląda tak łatwo - po prostu dotknij tu lub popchnij tam, a partner upadnie. Ale nie ma w tym nic łatwego ani prostego. Wielcy artyści mają talent, aby sprawić, że niezwykle skomplikowane rzeczy będą wyglądały na łatwe. Uderzenie tutaj lub pchnięcie tam to tylko ostatnie 5% techniki. Zanim to nastąpi, idealne tempo, perfekcyjne pozycje, doskonałe kąty, użycie stóp, kolan, bioder, wykorzystanie ciężaru ciała i ruchów całego ciała, aż do opuszków palców, muszą być idealne, aby technika Tuite działała z łatwością.

     Okinawan Kempo jest kompletnym stylem. Sztuka, która została wprowadzona w Japonii przez mistrzów z Okinawy, była tylko bardzo podstawową częścią całego systemu. Oprócz Tuite , Atemi i Kyusho jutsu uczy się również Kobudo, czyli treningu z bronią. Była to właściwie pierwsza dyscyplina, której Taikę Oyatę nauczył ostatni potomek klanu wojowników Uhugusku z Okinawy. Najpierw Bo, długi kij, a potem stopniowo coraz krótsza broń, by skończyć walką z Tuite z pustymi rękami. Dzisiaj nie używamy już Bo ani Sai na ulicach, ale nadal trening z bronią wzbogaca techniki pustej ręki w sposób, którego nie da się zastąpić żadnymi innymi metodami treningowymi. Opór broni, sposób, w jaki władają nią obie ręce, waga broni podczas uderzenia, wszystko to poprawia twoją technikę pustej ręki.

Nauki Hanshiego Polandera

     Hanshi Piotr Polander jest jednym z kilku starszych uczniów Taiki Seiyu Oyaty (1928 – 2012). To, że był ulubionym Uke Taiki przez 17 lat dało mu doświadczenie z pierwszej ręki i szczególne oko do tego, co działa, a co nie. To właśnie niezastąpione doświadczenie w połączeniu z ciężką pracą i wyraźnym talentem do sztuk walki sprawia, że kiedy Hanshi Polander wykonuje techniki, wszystko wygląda na łatwe.

     Podczas gdy często zdarza się, że uczniowie próbują podążać za śladami mistrza, co jest bardzo honorową rzeczą, Hanshi Polander stosuje nieco inne podejście. Wielcy artyści nigdy nie są jedynie kopiami swojego mistrza. Taika zawsze rozwijał sztukę, był kreatywnym artystą sztuk walki, zawsze starał się ją ulepszyć. Ten rodzaj badania nad ruchem ciała i techniką nie są dla każdego. Po pierwsze, potrzebne jest głębokie zrozumienie sztuki taką, jaka jest, co wymaga wielu lat treningu i prawdziwego wglądu w sztukę, zanim w ogóle będzie można rozważać ulepszenia. A nawet wtedy ludzie mogą mieć taką obsesję na punkcie własnych pomysłów, że tracą połączenie z rzeczywistością. To, czego potrzeba jest w takich badaniach, to dyscyplina, która zrobi krok wstecz i zrobi test rzeczywistości. Czy to tylko fantazyjny pomysł? Każdy pomysł może być oparty na logice. A może to faktycznie działa w rzeczywistych sytuacjach? Nie zapominajmy, że jest to sztuka walki, bez aspektu "walki", to tylko ruch artystyczny. Swoją drogę w sztukach walki rozpocząłem prawie 4 dekady temu, w ciągu ostatnich 10 lat miałem okazję być świadkiem części ścieżki badawczej Hanshiego Polandera. Prawdziwy artysta nie wpada pewnego dnia na jeden genialny pomysł, a potem siedzi z założonymi rękami do końca życia, aby cieszyć się swoją pracą. To codzienna walka, upadki i wzloty, próby i błędy. Ale wielcy artyści mają silną wizję, nie eksperymentują na próżno - dążą do jasno sprecyzowanego celu.

     Podstawy tej sztuki pozostają takie same, ale możesz osiągać cele w bardziej efektywny sposób lub osiągać znacznie wyższe cele, jeśli trenujesz inaczej. To samo dotyczy każdej sztuki. Uczenie się gry na pianinie ze złym nauczycielem lub ze złymi nawykami, sprawi, że nigdy nie osiągniesz wysokiego poziomu. Wiemy już, że historie karate, na których się wychowaliśmy, to tylko miejskie legendy. Opowieści o chłopach i rybakach z Okinawy, którzy rozwijają śmiercionośne umiejętności zabijania uzbrojonych japońskich samurajów. Wiemy, że prawdziwe umiejętności walki były utrzymywane w tajemnicy w klanach wojowników z Okinawy, należących do klasy wyższej. Wiemy, że kiedy karate pojawiło się publicznie wraz z Anko Itosu i jemu współczesnymi, nauczano tylko "egzoterycznej" sztuki, wierzchołka góry lodowej. To nic innego jak podstawowe uderzanie, kopanie i "blokowanie" w celu trenowania ogólnej sprawności fizycznej w szkołach. Sztuka "ezoteryczna", czyli prawdziwe skuteczne techniki walki, nie była nauczana publicznie. Nauki Hanshiego Polandera pokazują bardzo wyraźnie, że karate, jakie znamy dzisiaj, to jest "karate z obrazków". Jedno zdjęcie techniki kata, a następnie zdjęcie końca następnej techniki. To, co dzieje się między obrazami, jest prawdziwą sztuką. W 99% karate, jakie widzimy wszędzie, w karate egzoteryczne, są tylko zdjęcia, nic pomiędzy. Walka Taiki Oyaty i Hanshiego Polandera to walka z tradycją przeciwko skuteczności prawdziwej sztuki. Tradycja to potężna rzecz, szacunek jest bardzo ważny. Szacunek dla nauk, które docierały do nas przez pokolenia, ale także szacunek dla tradycji tajemnicy. Nie zapominajmy jednak, że "tradycja" w kata oznacza dziś tradycję kata nauczaną po tym, jak karate stało się publiczne. Celowo stworzone przez Anko Itosu do nauczania w szkołach i dla dużych grup. Bardzo różni się od tego, jak kata było wcześniej nauczane poszczególnych uczniów.

     Jeśli chodzi o kata, Taika Oyata utrzymywał podstawową wersję bardzo zbliżoną do tego, jak uczył go kata Sensei Shigeru Nakamura. Taika doskonale zdawał sobie sprawę z "kata w stylu obrazkowym" i pokazywał swoim Yudansha prawdziwe techniki ukryte między obrazami w tzw. "zaawansowanych wersjach". Walka Hanshiego Polandera jest taka sama, ale w ostatniej dekadzie poszedł o krok dalej. Obrazkowe kata, jakie znamy w większości stylów karate, jest całkowicie bezużyteczne w prawdziwej walce, wielu karateków to przyznaje. Jeśli oglądasz zawody karate, możesz się zastanawiać, czy kata i kumite należą do tej samej sztuki walki. Wydaje się, że nie ma żadnego związku między statycznym kata a lekkimi ruchami kumite.

     Jak naucza Hanshi Polander, kata to katalog technik określonego stylu. Kata nie jest symulacją walki, w której najpierw napastnik przychodzi z lewej, potem kolejny z prawej, a potem jeszcze jeden z tyłu itd. Coraz częściej widzimy, że style wymyślają "choreografię bunkai", aby uwidocznić, co robi osoba, która wykonuje kata. Chociaż dzieci mogą dodać je do ćwiczeń kata, są one jednak bardzo dalekie od praktycznych i realistycznych technik walki. Ponownie, brakuje związku między kata a rzeczywistą walką.

     W wizji Hanshiego Polandera tak być nie może. Praktyka kata, której nie można zastosować w prawdziwej walce, nie jest sposobem walki. Zamiast tego kata powinno być żywe, składające się z ruchów, które są używane w prawdziwej walce. Największym darem Hanshiego Polandera dla świata sztuk walki jest sprawienie, by podstawowe kata "działały". Cel wykonywania kata jest wieloraki, ale jeśli mówimy o zastosowaniu walki, to ruchy, które wykonujemy podczas kata, powinny naprawdę przygotować nas do walki i naprawdę działać w walce - co nie ma miejsca w standardowym sposobie wykonywania kata. Hanshi Polander wziął na siebie zadanie przekształcenia WSZYSTKICH ruchów w dowolnym kata w skuteczne techniki walki. Po pierwsze, potrzebna jest do tego wiedza i jasna wizja, a po drugie trzeba być na tyle śmiałym, by nauczyć tego świat "tradycji".

     Całkowite odejście od obrazkowego kata, które zostało upublicznione, nie jest rzeczą łatwą. Prawidłowe ruchy pięt, bioder, barków, które są wymagane do naturalnej, skutecznej walki, powinny być częścią kata. Nikt nie walczy w sztywnym Kiba-dachi. Ręka blokująca, która najpierw porusza się w jedną stronę, aby zablokować w drugą, nigdy nie zdąży przechwycić ręki atakującej. Wszystko to musi zostać zbadane, potwierdzone i dostosowane.

     Na szczęście Hanshi Polander jest bardzo przystępny, kiedy nie uczy w swoim dojo w Bethesdzie, prowadzi seminaria w USA i w swojej ojczyźnie - Polsce. Oprócz spotkań twarzą w twarz, Hanshi prowadzi sobotnie zajęcia na platformie zoom dla ludzi na całym świecie, którzy są zainteresowani przeniesieniem swoich umiejętności walki na zupełnie nowy poziom.

Dagmar Uythethofken
Shiro Washi Ryu Kempo

Przełożyła Agnieszka Parol

Sensei Dagmar

 

Sensei Dagmar Uythethofken (3 Dan)

        Dagmar Uythethofken, urodzony w Brukseli w Belgii 12 marca 1976 roku, rozpoczął swoją przygodę ze sztukami walki w 1985 roku przez Judo i później Jujitsu. Kiedy przeprowadził się do innego miasta, mógł wreszcie uprawiać sztukę, która najbardziej go interesowała, czyli karate. Po 5 latach praktykowania karate Wado Ryu, został zmuszony do przerwania sztuk walki na jakiś czas, aby kontynuować profesjonalną karierę jako pianista klasyczny. Po studiach były okresy treningu Wado Ryu i YMAA White Crane-Long Fist kung fu, aż w końcu wraz z żoną i córką wyjechał za granicę do Krakowa, gdzie w 2014 roku zaczął ćwiczyć Okinawan Kempo z Sensei Norbertem Andrzejewskim.

Dojo Shiro Washi Ryu Kempo - Kraków Lotników

powered by social2s